czwartek, 9 kwietnia 2015

Pytanko :)

Hej!
Przychodzę do was z małym pytaniem a mianowicie wolicie aby w ciągu tygodnia pojawiały się dwa krótkie rozdziały czy raz w tygodniu jeden długi? Czekam na waszą odpowiedź.
Kasia Blanco

środa, 8 kwietnia 2015

Rozdział 2 "Potem była już tylko ciemność"

~Violetta~
To już dziś. Rozpoczęcie roku szkolnego. Yhhh. Wstałam o ósmej, po czym ruszyłam do łazienki. Wykonałam tam wszystkie poranne czynności bardzo się spiesząc, ponieważ zaspałam. Apel zaczyna się o dziewiątej. Z łazienki wyszłam o 8:15. Zrobiłam lekki makijaż. Z powodu tego, że na dworze jest bardzo gorąco założyłam białą, zwiewną sukienkę do kolan. Do tego białe buty typu sneakers. Mała czarna torebka i gotowe. Weszłam jeszcze do pokoju Victora i ucałowałam go leciutko, ponieważ jeszcze spał, po czym wybiegłam z domu i skierowałam się w stronę szkoły. Trochę bolał mnie brzuch, ponieważ nie zjadłam śniadania ani nawet się nie napiłam. Do szkoły dotarłam pięć minut przed rozpoczęciem uroczystości. Szybko przywitałam się ze swoją paczką i poszliśmy ustawić się z resztą klasy. Wydaje mi się, że od kąd jesteśmy w liceum prawie wszyscy wydorośleliśmy, a prawie dlatego, że chłopaki z naszej paczki z chęcią pobawili by się jeszcze w piaskownicy. Była bardzo długa przemowa wicedyrektorki, przeczytała nam kodeks praw i obowiązków ucznia. Co ma prawie pięć stron napisaną bardzo małą czcionką. Dopiero przed chwilą zobaczyłam, że za nami stoi starsza klasa i kilku nowych uczniów. Następny z przemową był dyrektor. Zajęło to około dwóch godzin. Potem nasza wychowawczyni Alice Clinton przeczytała wychowawców wszystkich klas. Potem rozeszliśmy się do naszych sal. Nauczyciele podali plan lekcji na jutro, porozmawialiśmy z pół godzinki i wróciliśmy na plac przed szkołą na którym niedawno odbywał się apel, ponieważ dyrektor zapomniał nam czegoś ogłosić. Staliśmy tak jak wcześniej. Słońce bardzo mocno grzało a mi było coraz bardziej duszno. Jeszcze do tego bolał mnie brzuch. W pewnej chwili zrobiło mi się słabo. Nogi odmówiły mi posłuszeństwa, upadłam... w czujeś silne ramiona. Potem była już tylko ciemność.

Kiedy się obudziłam byłam chyba w szpitalu. Czułam, że jestem podłączona do jakichś sprzętów. Spojrzałam na okno. Na dworze było już ciemno dlatego w sali była zapalona mała lampka. Dopiero teraz zauważyłam, że na krześle obok łóżka siedzi pewny, przystojny, zielonooki szatyn...
~*~*~*~*~
Hejka!
Ten rozdział może nie jest za długi ale mi się podoba. A wam? Czekam na wasze opinie.
Wasza Kasia Blanco :*

wtorek, 7 kwietnia 2015

Rozdział 1 " Chłopak nie jest mi potrzebny do szczęścia."

              Rozdział dedykuję:
                  Tince Malince
                           oraz
                           Pa ti
      Dziękuje za komentarze                                 motywujące mnie do dalszego.   działania na blogu.
Liczę na to, że zostaniecie ze mną na dłużej.
                   ~ͺ~
~Violetta~
Wstałam bardzo wcześnie, ponieważ umówiłam się z dziewczynami, że o jedenstej przyjdą do mnie, bo to wkońcu dziś ostatni dzień wakacyjnego szaleństwa i trzeba iść na całość (do dwudziestej drugiej heh). Sięgnęłam ręką po mojego czarnego smartphone'a marki Sony Xperia Z3 Compact w celu sprawdzenia godziny. Już dziewiąta! A ja jeszcze w łóżku. Szybko wstałam, wzięłam ubrania które zamierzałam dziś na siebie włożyć a były to materiałowe, niebieskie szorty z szelkami i biała koszulka z napisem: #selfie. Zeszłam na dół coś zjeść. Byli tam Maria i David.
-Dzień dobry.- powiedziałam i usiadłam do stołu
-Cześć- odpowiedzieli- Violu zaprowadzisz i odbierzesz Victora z przedszkola?-zapytała Maria
-Przecież wiesz, że tak.
-Dziękujemy, jesteś najlepsza.- tym razem głos zabrał David.
-Przecież mieliście mieć dzisiaj wolne.
-Tak, mieliśmy ale ja muszę niestety jechać do firmy a Maria jedzie na zakupy a potem do firmy pomóc mi wypełniać papiery.-wyjaśnił David. Zjadłam szybko dwie kanapki z Nutellą i wypiłam szklankę soku pomarańczowego.
-To ja idę ubrać małego i zaprowadzę go. Do zobaczenia później.- powiedziałam po czym poszłam na górę do pokoju maluszka.
-Cześć kochanie- powiedziałam do niego
-Ciocia Viola- krzyknął uradowany. Wyjęłam go z łóżeczka. Kocham tego malucha jak własnego brata. On jest taki słodki. (od aut. jego zdjęcie znajdziecie na samym dole).  Założyłam mu błękitną koszulę, jeansowe spodenki z luźno opadającymi szelkami. Na główkę nałożyłam mu granatowy kapelusz aby chronił go przed słońcem.
-Idziemu do przedszkola skarbie- powiedziałam zakładając mu buciki na co on się uśmiechnął. Wsadziłam go do wózka po czym założyłam białe Conversy, wzięłam klusze i wyszłam z domu zamykając za sobą drzwi. Szłam wolno, zrobiłam małemu zdjęcie (od aut. na dole). W dziesięć minut byłam na miejscu. Pożegnałam się z nim buziakiem w policzek i wyszłam z budynku kierując się do domu, ponieważ była już dziesiąta trzydzieści. Weszłam do naszego "królestwa" i pobiegłam na górę posprzątać w moim pokoju.
pół godziny poźniej
Przez ten czas posprzątałm w swoim pokoju i Victora, w kuchni, salonie i łazience. Nie było dużo do posprzątania i dlatego tak szybko. Usiadłam na kanapie i po chwili usłyszałam dzwonek do drzwi. Otworzyłam a za nimi stały Francesca i Ludmila.
-Hej Vilu.
-Cześć. Zapraszam do środka. Chcecie coś do picia?- zapytałam jak usiadły w kuchni przy stole.
-Ja poproszę soku- powiedziała Fran.
-Ja też proszę. - dodała Lu
- Dziewczyny rozmawiałam z Maxim i powiedział mi, że Fede mu powiedział, że ja mu się podobam- to co najważniejsze zrozumiałam z tej zawiłej informacji.- A przecież wiecie, że ja się w nim zakochałam.- dokończyła Ludmila
-Tak wiemy- odpowiedziałam
-Diego też tak mówił do Maxiego.- mówiła Francesca.
-Boshe dziewczyny powiedzcie im co czujecie i wtedy wy też się dowiecie co czują oni. - powiedziałam znudzona tym co mówią.
-To nie jest takie proste- odparła Francesca.
-Zobaczymy czy jak ty się zakochasz nie będziesz taka jak my teraz- oburzyła się Lu.
-No właśnie Vilu a ty nie masz nikogo na oku?
-Chłopak nie jest mi potrzebny do szczęścia.
4 godziny później
Prawie cały czas rozmawiałyśmy i oglądałyśmy nasz ulubiony serial pt. "Martina" Na początku o jej miłość zabiega dwóch chłopaków jeden z nich jest bardzo przystojny drugi mniej. Potem ten "mniej przystojny" wyjeżdża i zostaje ten bardzo przystojny. Potem oni są razem ale niektórym to się nie podoba zostają rozdzieleni. Na ich drodze stoi dużo przeszkód ale pomimo tego wszystko zakończy się szczęśliwe i ich miłość zwycięży. Ahh też bym chciała przeżyć taką miłość mimo tego, że narazie nie znalazłam takiego księcia. Nigdy nie powiedziałam, że chłopcy mnie nie interesują ale ja poprotu czekam na tego jedynego. Dziewczyny poszły do domów a ja idę po Victora. Odebrałam go ze żłobka i wróciliśmy do domu. To nie jest tak, że ja muszę go pilnować ale ja chce bo on jest takim kochanym aniołkiem. Do wieczora bawiliśmy się na dworze i w domu. Nawet pozwoliłam mu pochlapać się wodą w basenie (od aut. zdjęcie na dole). Maria i David wrócili dopiero o dwudziestej drugiej. Vic już był wykompany i od godziny spał a ja poszłam się wykompać, potem polożyłam się spać.
Ostatni dzień wakacji mogę zaliczyć do udanych.
                  ~*~*~*~*~
A oto rozdział pierwszy!
Dziękuje wam dziewczyny za komentarze. Nie wiem kiedy będzie następny rozdział, ponieważ od jutra szkoła i sami wiecie co za tym idzie.
Kasia Blanco :*

sobota, 4 kwietnia 2015

Prolog

Jestem Violetta i mam 17 lat. Jestem otwartą na świat i rozgadaną nastolatką. Moi rodzice Angie i German wraz z moimi dwoma młodszymi braćmi dziesięcioletnim Jacobem i ośmioletnim Jasperem mieszkają na wsi niedaleko Buenos Aires. A ja wraz z starszą siostrą Marią, jej dwóletnin synkiem Victorem i jej narzeczonym Davidem mieszkam w Buenos Aires. Jest mi z nimi dobrze i dlatego rodzice się zgodzili abym z nimi została. Chodzę do normalnego liceum. Mam paczkę przyjaciół a należą do niej: Francesca, Ludmila, Camila, Andres, Diego, Federico, Broduey Naty, Maxi. Prawie całe wakacje spędziliśmy w swoim towarzystwie. Jednak wakacje już dobiegają końca. Nie mam chłopaka i tak mi dobrze. Ciekawe co zmieniło się w szkole...
***
Tak prezentuje się prolog do nowej historii. Myślę, że jest nawet dobry.
Rozdział pierwszy może dziś albo jutro.
Zapraszam do komentowania.
Kasia Blanco :*

piątek, 3 kwietnia 2015

One Shot "Wybacz mi" ~Jortini~ cz.2

~Martina~
Kiedy film się rozkręcił były naprawdę straszne sceny. Na początku przytulałam się i zasłaniałam twarz poduszką. Jednak długo tak nie wytrzymałam i wtuliłam się w Jorge a on jeszcze bardziej mnie do siebie przyciągnął. Poczułam taki przyjemny prąd przechodzący moje ciało. Nawet przy Diego tak nie było.  Czułam, że jestem bezpieczna. Wiedziałam, że to właśnie w jego objęciach jest moje miejsce. Spojrzałam na Ruggero i Valerię zobaczyłam, że patrzą na nas i się uśmiechają. Spojrzałam też na szatyna. Był we mnie wpatrzony z uśmiechem na ustach. Z tego wieczoru pamiętam tylko to. Potem znalazłam się w krainie Morfeusza.
W nocy przebudziłam się na łóżku, w innym pokoju. Przetarłam oczy i spojrzałam w prawą stronę. Ujrzałam tam Jorge, który robił coś na telefonie. No tak zajęłam mu łóżko.
-Jorge chodź do łóżka. Ja położę się na materacu. W końcu to twoje łóżko.
-Nie. Śpij.
-Nie zasnę dopóki się nie położysz.
-Zróbmy tak: albo śpimy razem na łóżku, albo ja zostaje tutaj.
-To ja idę na podłogę.
-Idziemy do łóżka.- powiedział Położył się obok. Tak bardzo chciałam się do niego przytulić. Znowu wziął telefon do ręki. Chyba zobaczył, że się w niego wpatruje i odłożył komórkę. Zaczął się we mnie wpatrywać.
-Mogę się do Ciebie przytulić?- o nie ja to powiedziałam na głos! Zaczął się śmiać.
-Chodź do mnie. - powiedział i sam mnie objął. Lubię czuć jego bliskość.
-Mogę o coś zapytać?- odezwałam się
-Ty możesz pytać mnie o wszystko.
-Dlaczego śpię u Ciebie a nie u Valerii?
-Bo moją siostrę i twojego brata chyba coś łączy i chcieli abyś ty spała u mnie. Oni i tak jeszcze nie śpią, bo byłem na dole i słyszałem jak rozmawiają. - wyjaśnił. Ja już wiedziałam, że to ich plan aby nas połączyć. Chyba, że...
- A ty bez niczego się zgodziłeś?- udał, że nie słyszał pytania.
-Teraz ja Ci zadam kilka pytań- powiedział po chwili.
-Słucham.
-Ile masz lat?
-Siedemnaście.
- Podobam Ci się?- zapytał szybko. Udałam, że go niesłyszałam.
-Odpowiesz? - zdecydowałam, że powiem mu całą prawdę.
-Dobrze, powiem Ci. Podobasz mi się i to bardzo. Można powiedzieć, że się zakochałam ale wczoraj rano (chyba wczoraj, bo wydaje mi się, że jest już po północy) chłopak którego chyba  kochałam zranił mnie drugi raz. Nie chce więcej cierpieć. Znamy się od kilku godzin i nie wiem czy też jesteś zdolny do tego aby mnie zranić. W końcu nigdy nie miałam chłopaka, którego znają wszystkie nastolatki i mówią, że go kochają.
-Kocham tylko jedną osobę.- spojrzałam na niego pytającym wzrokiem. Nawet nie zauważyłam, że Jorge zapalił lampkę nocną.
-Ta osoba w tej chwili znajduje się w moim łóżku. - powiedział to a ja oczywiście się zarumieniłam. Zobaczył to i się zaśmiał.
-Ślicznie się rumienisz.- mówiąc to pochylił się aby mnie pocałować. Czułam jego ciepły oddech na swojej twarzy. Nasze usta dzieliła coraz to mniejsza odległość. W końcu to ja ją zamknęłam. Nie liczyło się już nic. Byliśmy tylko my. Pocałunek był bardzo delikatny. Nie pomyliłam się.  Jorge świetnie całuje. Czułam mrowienie wszędzie. On tak na mnie działa. Nawet z Diego tak nie było. Oddawałam jego pocałunki. Pokazałam mu w nich wszystkie swoje uczucia związane w nim. Byliśmy zmuszeni przerwać tę magiczną chwilę, ponieważ zabrakło nam powietrza.
-Teraz już wiesz co czuje. - powiedzieliśmy w tym samym czasie.
-Czy my, czy my... jesteśmy razem?- odważyłam się zapytać.
-Jesteśmy w sobie zakochani tak?
-Chyba tak. To znaczy ja w Tobie tak ale nie wiem czy...- przerwał mi
-Kocham Cię jak nikogo innego. Odpowiem na twoje pytanie. Jesteśmy razem. A teraz śpij.- powiedział. Przyciągnął mnie jeszcze bardziej do siebie i pocałował w czoło.
-Kocham Cię- powiedziałam
-Ja Ciebie też- odpowiedział.
Teraz już wiem, że tym jedynym nie był Diego. Może na początku byłam w nim zakochana ale potem to już tylko przyzwyczajenie. Jak pierwszy raz mnie zranił naprawdę mnie to zabolało. Teraz to tylko muszę przyzwyczaić się żyć bez niego. Teraz mam Jorge, mojego jedynego mężczyznę. Może wydać się dziwne, że tak odrazu się zakochałam ale tak to możliwe. Kiedyś myślałam, że nie ale najwidoczniej się myliłam. Idę spać, bo jestem zmęczona po pierwszym dniu w nowej szkole. W której moje życie obróciło się o trzysta sześćdziesiąt stopni.
~Rano~
Obudziłam się i z zamkniętymi oczami przejechałam ręką części łóżka na którym leżał mój książę. Niestety go nie było. Otworzyłam automatycznie oczy aby sprawdzić czy to wszystko nie było snem.
Na szczęście znajdowałam się w pokoju Jorge. Spojrzałam na drzwi, które się właśnie otwierały. Zza nich wyłonił się mój chłopak z tacką na której znajdowały się różne smakołyki.
-Dzień dobry kochanie. - powiedział nachylając się aby mnie pocałować. Ten pocałunek był inny od tego w nocy. Ten był bardzo namiętny, oddawał całą miłość którą mnie darzy po tak krótkim czasie bycia razem. Kiedy się od niego odsunęłam zrobił smutną minkę.
-Mówiłem Ci Val, że tak będzie.- usłyszeliśmy głos Ruggero.
-Co wy widzieliście?- zapytał go Jorge.
-Wszystko to co trzeba aby wywnioskować, że jesteście razem.
-I co, przeszkadza Ci to?- kontynuował mój chłopak
-Nie no ja nie mam nic przeciwko.- odpowiedział
W tej chwili zadzwonił mój telefon. To był tata. 
(Rozmowa M-Martina, G-German)
M-Cześć tato co tam?
G-Dzień dobry Tini. Dasz mi do telefonu tę twoją koleżankę?
M- Tak jasnę.
(Koniec ich rozmowy)
-Rugg zawołaj Val.- powiedziałam do brata a on ją przyprowadził.
-Mój tata chce z Tobą rozmawiać.- mówiąc to podałam jej telefon.
Chciałam położyć się do łóżka ale Jorge mnie uprzedził i wylądowałam na jego wyrzeźbionej klacie. Objął mnie z czułością.
Val stała tyłem do nas przy oknie.
-Dobrze, przekażę im. Miłego dnia. Do widzenia.- zakończyła rozmowę- Wasz tata chce abyście zostali u nas na jeszcze jedną noc, ponieważ urządzają jakąś imprezę dla ludzi z firmy u was w domu.
-Ja się cieszę- powiedział Rugg.
Jorge pocałował mnie w czoło a potem odezwał się:
-Val pójdziesz ze mną na dół na chwileczkę?
-Jasne.
Wyszli z pokoju i zostawili mnie z moim chorym na głowę bratem.
-Czy wy tak na poważnie?
-Chyba raczej tak- odpowiedziałam po krótkiej chwili namysłu. Potem siedzieliśmy w ciszy. Mój braciszek bawił się jakimś miśkiem. No tak niby ma 17 lat a zachowuje się jak dziecko. Wstałam i skierowałam się do łazienki aby wziąć prysznic i się ubrać.
***
A tak przedstawia się druga część one shota. Będą może jeszcze dwie ale nwm.
Podoba się?
Komentujcie!
Kasia Blanco.

Wiadomość! Przeczytaj!

Hej!
Mam dla tych którzy czytają  mojego bloga i dodają komentarze(chociaż nie ma tu takich) pewną wiadomość. Mianowicie zaczynam nowe opowiadanie. Z tym mi nie idzie, wogóle mi się nie podoba, nie dziwię się wam, że tego nie komentowaliście . Może kiedyś wrócę do tamtego ale w to wątpię. Mam w głowie teraz mnóstwo pomysłów i postaram się je wszystkie wykorzystać. Liczę, że od nowego opowiadania zaczniecie komentować, bo liczę, że się wam spodoba. Prolog dodam dziś albo jutro a drugą część OS'a dodam może jutro.
Wasza Kasia Blanco.

niedziela, 15 marca 2015

One Shot ''Wybacz mi'' ~Jortini~

 One shot:  "Wybacz mi"  cz.1
                    ~Jortini~
     
     ***
Martina Tini Stoessel ma 17 lat. Jest zwykłą dziewczyną. Mieszkała w Madrycie,  miała tam jedną przyjaciółkę Mercedes Lambre ale wolała jak do niej mówiło się po prostu Mechi oraz chłopaka Diego Domingueza. Teraz razem z rodzicami, bratem Ruggero i chłopakiem musiała przeprowadzić się do swojego rodzinnego miasta czyli Buenos Aires. 
              ~~~~~
Jorge Blanco- bardzo przystojny młody piosenkarz,  bo ma tylko 20 lat.
Razem z rodzicami i swoją siostrą Valerią  mieszka w Buenos Aires. Wybił się z prestiżowej szkoły muzycznej Studio On Beat. Nadal tam uczęszcza jednak nie codziennie,  ponieważ zajmuje się sprawami związanymi ze swoją karierą. Nie ma dziewczyny.  Nigdy naprawdę się nie zakochał.  Wystarczają mu przyjaciele i sława. Przyjaźni się z Nicolasem i Facundo.
                     *****
~Martina~
Przyjechałam z rodziną do BA i zaczynam czuć się tu coraz lepiej.  Mama i tata zapisali mnie i Ruggero do jakiejś szkoły muzycznej Studio On Beat. No tak oni ciągle zajęci wiec muszą nam jakoś zastąpić siebie.  Nie ukrywam ja i brat mamy talent jeśli chodzi o muzykę. Już dziś oboje idziemy do szkoły. Mamy na dziesiątą a jest dziewiąta. Chcemy iść trochę wcześniej i się trochę rozeznać.
-Ruggero ruszaj się!
-Siostrzyczko bądź cichutko, bo nie mogę ułożyć grzyweczki-krzyknął z łazienki -Rugg nawet ja nie spędzam tyle czasu przed lustrem.-odkrzyknęłam.
-Idę, idę już.- powiedział chłopak kiedy schodził po schodach.
-Znasz drogę?- zapytałam
-Tak.
Wyszliśmy z domu i brat skierował nas w stronę szkoły. Szliśmy przez park, kiedy zobaczyłam coś co nie powinno się zdarzyć. A mianowicie Diego, który całował się z jakąś lalą. Poczułam, że do oczu napływają mi łzy. Odwróciłam się i chciałam już iść ale Ruggero mnie zatrzymał.
-Chodź do mnie.- powiedział po czym mnie przytulił- przy najbliższej okazji dostanie po pysku. Nie płacz. Pokaż mu, że jesteś silna. Siostrzyczko proszę. Nie pozwólę abyś cierpiała przez niego drugi raz.- zakończył.
Tak dobrze widzicie. Diego już raz mnie zranił ale wybaczyłam mu. Ale drugi raz już nie zdołam.
-Nie załamuj się. On nie był ciebie wart. Chodźmy do szkoły, poznasz tam jakichś przyjaciół, potem porozmawiasz z Lu a ona Ci pomoże.
-Może masz rację. Chodźmy nie chce na to patrzeć.- powiedziałam po czym ruszyliśmy. Jak on mógł mi to zrobić już drugi raz. Mówił, że mnie kocha. To już koniec. Nigdy mu nie wybaczę. 
-Martina, Tini słuchasz mnie??- Ruggero machał mi ręką przed oczami.
-Tak, przepraszam.
- Już jesteśmy.
Dopiero teraz podniosłam głowę. To miejsce było takie fajne, kolorowe, pełne ludzi i muzyki. Przy wejściu zobaczyłam jakąś grupkę dziewczyn. Liczę na to, że się z kimś zaprzyjaźnię.
godzinę później
Czekamy z Ruggero przed drzwiami do auli, ponieważ dyrektor postanowił, że przedstawi nas uroczyście. Stoję a po chwili kto do mnie podchodzi? Diego. Całuje mnie w policzek jak gdyby nigdy nic. -Cześć kochanie. Będę chodzić tutaj do szkoły. Niespodzianka!
-Zostaw mnie. Już mnie nie  interesujesz. Odwal się ode mnie! Widziałam Ciebie i tą twoją panienkę! Nie chce Cię znać!- wykrzyczałam mu to co myślałam. - Idź do tej dziwki!- krzyknęłam.
-Nie nazywaj tak Liv. Od dawna Cię nie kochałem. Liczył się tylko twój hajs. Wtedy już Cię z nią zdradzałem ale o tamtym już wiesz. Od tamtej pory cały czas z nią byłem.
-Wiesz co? Jesteś śmieszny! Nie chce Cię znać.- powiedziałam i odeszłam do Ruggero, który zdarzył się przemieścić aby nie brać udziału w tej konfrontacji.
Kiedy usłyszałam słowa dyrektora:
- Zapraszam naszych nowych uczniów. - nałożyłam na twarz sztuczny uśmiech i wraz z bratem ruszyliśmy do sali.  Widziałam tylko same uśmiechnięte twarze tylko szkoda, że mi nie jest do śmiechu.
-Przedstawcie się dzieci.- powiedział facet.
-Jestem Martina Stoessel, przyjechałam z Madrytu i kocham muzykę. - skończyłam
-Nazywam się Ruggero Stoessel jestem bratem Tini znaczy Martiny. Kocham śpiewać i tańczyć. W przyszłości chciałbym mieć własny zespół.
Potem przedstawił się Diego. Yhhh aż mi nie dobrze kiedy myślę o nim.
-Przepraszam was dzieciaki ale za niedługo wystawiamy przedstawienie w którym wy będziecie tańczyć. Wasi nowi koledzy pokażą wam układ. Dziękuję możecie wracać na lekcje.
15 minut później
Magiczne 15 minut! Poznałam już całą swoją klasę. Należą do niej: Valeria, Lodovica, Candelaria, Alba, Facundo, Nicolas, Samuel, Xabiani no i jeszcze Ruggero i DIEGO. Dziewczyny mówiły, że jeszcze jakiś Jorge ale dziś nie ma go w szkole.
-Tini wpadnij po lekcjach do mnie, pokażę Ci układ.- powiedziała Valeria
-Spoko. To czekaj na mnie przed szkołą. Pójdziemy razem.
-Okey- na tym zakończyła się nasza rozmowa, ponieważ do sali wszedł nauczyciel, chyba Gregorio i kazał nam się rozgrzewać.
4 godziny później
Idę właśnie z Val do jej domu. Będziemy ćwiczyć układ.
-Powiedz mi coś o sobie.- zaproponowałam po chwili milczenia
-Więc nazywam się Valeria Blanco. Mam starszego brata  ma na imię Jorge. Może znasz, bo jest piosenkarzem. Ma 20 lat ale jak już zdążyłaś zauważyć nasza klasa to przedział wiekowy od 17- 22 lat. Kocham muzykę. I chyba nic już ciekawego nie powiem.
-Słyszałam go kiedyś ale nigdy nie widziałam, nawet w telewizji. Całkiem nieźle śpiewa. - powiedziałam i od tej chwili szłyśmy w ciszy.
-To tutaj.- pokazała ręką. Weszłyśmy do podwórka.
Dom był ogromny. Z wielkim ogrodem i ogromnym basenem po prawej stronie.
Weszłyśmy do środka.
-Czuj się jak u siebie. Ja na chwilę znikam.- powiedziała i zniknęła za jakimiś drzwiami a ja ruszyłam do jakiegoś pomieszczenia. Jak się okazało była to kuchnia. Chciałam iść dalej, następnymi drzwiami. Stałam już naprzeciwko nich a one się otworzyły i oberwałam w głowę po czym wylądowałam na podłodze. Potem była już tylko ciemność.
Kiedy się obudziłam, leżałam na jakimś łóżku. Otworzyłam oczy i rozejrzałam się po pokoju. Zobaczyłam Valerię i jakiegoś chłopaka. Nie powiem bardzo przystojny. Włosy zrobione na żel, biało-czarna koszula. Oboje mieli zmartwione miny. Gdy zobaczyli, że otworzyłam oczy, szybko podbiegli do łóżka.
-Nic Ci nie jest? - zapytał chłopak. Powoli podniosłam się do pozycji siedzącej a on spojrzał tymi pięknymi szmaragdowymi oczami w moje. Utonęłam w nich.
-Wszystko w jak najlepszym porządku. - odpowiedziałam wybudzając się z transu i lekko się uśmiechając.
-Napewno?
-Tak.
-Tak czy siak zostajesz u nas na noc.- powiedziała Valeria dziwnie na nas patrząc
-Val mogę zadzwonić do Ruggero i on po mnie przyjedzie. Nie chce robić wam kłopotu.
- To żaden kłopot- powiedział tym razem szatyn
-Zadzwoń po niego i jedynie zostanie z tobą u nas na noc.
-Okey.
-A tak wogóle mam na imię Jorge.
-Ja Martina.
-Tini jutro mamy wolne. Dzwonił do mnie Pablo i powiedział, że jutro Studio jest zamknięte z powodu małego remontu.
-Spoko. Zadzwonie do brata.-
Tak jak powiedziałam tak zrobiłam. Podałam mu adres i powiedział, że za chwilę będzie.
-Zaraz będzie.
-Przywiezie Ci rzeczy? - zapytała
-Tak.
4 godziny później
Jest już 22. A my nadal coś robimy. Jorge i Ruggero bardzo się zaprzyjaźnili. Cały czas żartują, biją się dla zabawy. Jakby znali się od zawsze.
-Zagrajmy w butelkę!- krzyknęła Valeria
-Jak dla mnie spoko. - powiedział Jorge
-Gram!-krzyknął Rugg
-Dobra jak wszyscy to ja też- powiedziałam. Pierwsza kręciła Valeria i wypadło na Ruggero
-Pytanie czy wyzwanie?
-Wyzwanie! Do odważnych świat należy!
-Wyjdź na balkon i krzyknij: Jestem małpą.
-Nie ma sprawy. -wykrzyczał to co kazała mu Val a my płakaliśmy ze śmiechu. Teraz wypadło na Jorge.
- Pytanie czy wyzwanie?
- Pytanie.
- Hymm. Masz na oku jakąś dziewczynę?
-Jest taka jedna. Poznałem ją dziś i uważam, że jest świetna. -mówiąc to patrzył na mnie, co zauważyli też inni
-Uuuuuuuu. - zaczęli razem.
-Kręcisz Jorge- powiedziałam
Zakręcił i wypadło na mnie.
-No to pytanie czy wyzwanie?
-Pytanie.
-Masz chłopaka?- kiedy to powiedział Rugg i Val dziwnie się na nas spojrzeli 
-Nie mam. - odpowiedziałam a on się uśmiechnął. Miał takie słodkie dołeczki w policzkach. Chyba ja nie kochałam Diego, ponieważ zakochałam się w Jorge.
-Ej skończmy grę, idę się wykompać.
-Spoko.- odpowiedział Rugg.
Jorge wyszedł z pokoju.
-Muszę skorzystać z łazienki.- powiedziałam i wyszłam z pokoju. Tutaj jest mnóstwo drzwi. Zajrzałam do ostatniego pokoju. Zobaczyłam, że to nie łazienka tylko pokój Jorge. Stał tam bez koszulki. O mój Boże ta jego klata.
-Przepraszam. Chciałam iść do łazienki.
-Wyjdź. Skorzystasz z mojej.
-Okey, dzięki. - weszłam do jego łazienki a po chwili z niej wyszłam.
-Tini możemy porozmawiać?
-Tak.
-No bo chodzi o to, że mi się  podobasz. Znamy się krótko a w związku z tym, że jutro nie ma szkoły to może zgodzisz się na to, że Cię porwę na jeden dzień? - zatkało mnie. Nie wiedziałam co powiedzieć. Bez namysłu odpowiedziałam:
-Jasne, że tak.- on nadal był bez koszulki. Przez to zagryzłam dolną wargę a on się uśmiechnął.
-To może ja już pójdę.
-Spoko. Zaraz do was przyjdę.
Wyszłam z pokoju i ruszyłam do pomieszczenia w którym przebywają Ruggero i Valeria.
Dotarłam do drzwi i usłyszałam jak rozmawiają:
-Jorge zakochał się w Tini. Widziałam jak na siebie patrzą. Jeszcze nigdy na widok dziewczyny tak nie świeciły mu się oczy.
-Ona też jest w nim zakochana. Chociaż dopiero dziś rano zerwała z Diego. Myślę, że twój brat nie jest taki jak on.-
Zdecydowałam, że wejdę do środka. Oni odrazu zmienili temat.
-Valeria jutro mnie nie będzie.
-A czemu?
-Umówiłam się z kimś.
-Spoko.
-Ej mi się już nie chce grać w butelkę. Jak przyjdzie Jorge to może obejrzymy jakiś film? - zapytał Rugg a do pokoju akurat wszedł Jorge.
-Jak dla mnie spoko.- powiedział
-Oglądamy horror.-  szybko odparł mój brat
-Jaki?- zapytał szatyn
-"Topór"
-Nieeeeeee!- krzyknęłyśmy
-Tak i kropka.- tym razem powiedział Jorge.  Przewróciłam teatralnie oczami. Włączyli i usiedli na kanapie. Ruggero usiadł koło Valerii a ja byłam zmuszona usiąść koło brata blondynki.
~~~~~
Podoba się pierwsza część OS'a?
Kasia B.